﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Przeprowadzki”> 
<author_1=”Jerzy Ros”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="5">
<date=”1954-05-24”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
W administracji osiedla, w książkach meldunkowych można się zorientować kim są mieszkańcy nowych domów. 
Większość z nich stanowią młode małżeństwa, pracownicy okolicznych kopalń, hut i zakładów przemysłowych wśród których poważny odsetek, to przybysze ze wsi. Wertując książki meldunkowe na ich stronicach dostrzec można fragmenty ciekawych procesów zachodzących w naszym narodzie.
Oto jeden z nich. On pochodzi z ziem zabużańskich — ona ze Śląska. On syn fornala z jakiegoś Radziłłówka dziś jest górnikiem — ona pochodzi z robotniczej rodziny związanej od wieków z tą ziemią i z przemysłem. Poznali się. Pobrali się. I dzieci rodzą im się w nowych domach nowego osiedla. Pod wspólnym dachem rodzinnym zeszły się różne strony i różne dzielnice naszego kraju, zacierając stare antagonizmy dzielnicowe.
Albo inny znamienny proces uchwytny na przykład w nowym składzie meblowym. Rozmowa z ekspedientką daje wiele do myślenia. 
W ostatnim tygodniu w sklepie tym sprzedano m. in. na raty 5 nowych kompletów kuchennych w cenie od 2.700 do 3.300 złotych, 2 nowe sypialnie, stołowy komplet i wiele pojedynczych sztuk meblowych. Ludzie — mówi ekspedientka dopytują się o rozsuwane stoły, o szafy biblioteczne, o tapczany i krzesła tapicerskie...
Kupno mebli, urządzanie mieszkania wiąże się z obciążaniem poważnych pozycji domowego budżetu. Ludzie niepewni jutra żyjący pod grozą wojny lub bezrobocia niechętnie lokują pieniądze w sprzęty. Obroty handlowe jednego sklepu meblowego, w jednym nowym osiedlu robotniczym Śląska mówią więcej niż tomy rozważań statystycznych, a mówiłyby jeszcze więcej, gdyby ten sklep meblowy potrafił całkowicie zaspokoić potrzeby i upodobania nowych mieszkańców.
W tym niewystarczająco zaopatrzonym sklepie przypomina mi się wizyta, którą złożyłem w wielkim domu towarowym w Southampton w Anglii. Dział meblowy zajmujący całe piętro znakomicie zaopatrzony był w estetyczne meble i tkaniny, w dywany, lampy i drobiazgi, tylko klienteli mimo że działo się to przed Bożym Narodzeniem nie było tam ani na lekarstwo.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 

